Rolnicy z Kalifornii pozwalają, aby ich marihuana gniła na polach
Pięć lat po legalizacji marihuany w Kalifornii widać, że z rozwijającą się branżą coś jest nie tak. Istnieje wiele raportów, które wskazują, że wiele małych i dużych firm zajmujących się uprawą konopi w tym stanie zdecydowało się pozwolić, by ich rośliny zgniły.
Raporty rynkowe za trzeci kwartał szacują całkowitą suchą masę kwiatów gotowych do zbioru w Kalifornii na około 1 milion funtów. Jednak znaczna część tych kwiatów nigdy nie trafiła na rynek.
Kiedy zbiory przynoszą straty
Przez dekady marihuana była najpopularniejszym nielegalnym narkotykiem na świecie, a dla nielegalnych plantatorów oznaczała zawsze "pieniądze rosnące na drzewach". Trudno było sobie wyobrazić sytuację, w której nie można było znaleźć kupca na swoje plony. Jednak nadpodaż w Kalifornii spowodowała gwałtowny spadek cen hurtowych.
W tym roku za funt marihuany można było otrzymać od 300 do 500 dolarów. Po doliczeniu kosztów pracy i podatków może się okazać, że mniej stracisz, zostawiając rośliny na polu, niż zatrudniając armię trymmerów i próbując sprzedać plony.

Winny jest „podatek od uprawy”
Wyjątkowe w przypadku legalnej marihuany w Kalifornii w porównaniu do tradycyjnych upraw jest to, że za każdy wyhodowany funt musisz zapłacić ponad 150 dolarów. I nie ma znaczenia, czy cokolwiek z tego sprzedasz.
A nawet jeśli tak, bardzo niskie ceny hurtowe sprawiają, że tracisz pieniądze na każdym sprzedanym funcie. Taka sytuacja wyraźnie pokazuje, że kalifornijska branża marihuany jest jeszcze daleka od dojrzałości i nadal boryka się z problemami wieku dziecięcego.
Komentarze